Schronisko PTTK na Hali Krupowej w Beskidzie Żywieckim

PROLOG. Postanowiliśmy przejść się z Krakowa do schroniska PTTK na Hali Krupowej. Zdecydowaliśmy pokonać te 72 kilometry w ciągu jednej doby. Było nas 76 osób. Większość z nas nie znała się przedtem w ogóle. Przybyliśmy na start z: Białegostoku, Bochni, Dąbrowy Górniczej, Gdańska, Katowic, Kłodzka, Krakowa, Lublina, Poznania, Płocka i Wrocławia.

Piątek, 17.05.2002, godz. 20.00, Kraków - Swoszowice
Ruszamy! Idziemy zielonym szlakiem. Na wąskiej ścieżce prowadzącej przez park w Swoszowicach, nasza grupa rozciąga się w długi peleton. Cały dzień był pogodny i ciepły. Zbyt ciepły. Burza atakuje nas znienacka tuż po starcie.

Godz. 21.00, Lusina, 6 km
Wchodzimy do lasu wraz z pierwszymi kroplami następnej fali deszczu. Ulewa jest naprawdę potężna. Naturalną ciemność wieczornego lasu potęguje gruba warstwa chmur. światła naszych czołówek odbijają się od ściany deszczu. ślizgamy się i grzęzniemy w błocie. Ktoś się gubi. Ktoś gubi buty. Komuś buty rozpadają się doszczętnie. Przezornie zabrał drugą parę. Deszcz mija gdy wychodzimy z lasu. Wiatr rozwiewa chmury. Rozwidnia się. A przecież o tej porze powinno się ściemniać!

Godz. 22.00, Mogilany, 11 km
Musimy przejść w poprzek przez Zakopiankę. To dla nas nie lada wyzwanie. Wszak grupa liczy 76 osób. Wprawdzie zielony szlak właśnie w tym miejscu przekracza szosę lecz nie ma tu przejścia dla pieszych. A ruch jest bardzo duży - jak na piątkowy wieczór przystało. Kilka osób ustawia się wzdłuż pobocza, by latarkami oświetlać przechodzących. Nieoczekiwanie w sukurs przychodzi nam patrol policji drogowej, kontrolujący samochody akurat w tym miejscu. Policjanci zatrzymują ruch, a my bezpiecznie przechodzimy przez jezdnię. Niczym grupa spóźnionych przedszkolaków z kijkami turystycznymi zamiast worków na pantofle.

Godz. 23.00, Las Bronaczowa, 14 km
Znowu leje. Prowadzi Sebastian, którego halogen najlepiej przenika ciemności. Za nim, na wąskiej ścieżce leśnej migocze kilkadziesiąt drobnych światełek. Posuwamy się szybko, w milczeniu, a szum deszczu zagłusza nasze kroki. Chyba wyglądamy dość tajemniczo.

Sobota, 18.05.2002, godz. 0.00, Las Bronaczowa, 17 km
Przestało padać. Zatrzymujemy się więc na nieco dłużej. A równo o północy śpiewamy Sto Lat, Michałowi, który właśnie obchodzi osiemnaste urodziny. W dalszą drogę ruszamy znów w strugach deszczu. Ola pomstuje na znajomego, który pożyczając Jej kurtkę zapewniał o absolutnej szczelności. Kurtka jest przemoczona na wylot. Za nami cztery godziny marszu.

Godz. 1.00, Jaworzna, 20 km
Przez kilkaset metrów idziemy drogą E 96. Pomimo później pory ruch jest tu dość duży. Zapalamy wszystkie światła, którymi dysponujemy. Ostatni idzie Paweł, który przymocował sobie do plecaka czerwoną, migającą lampkę rowerową. Kierowcy zwalniają zdziwieni. Opuszcza nas kilka osób najbardziej sponiewieranych przez deszcz. Wędrujemy dalej, nie mając pojęcia co dzieje się za naszymi plecami. A tam Ania i Jacek, po rezygnacji z marszonu postanawiają wrócić do Krakowa autostopem. Z zatrzymanego przez nich samochodu, wysiada trzech wyrostków. Grożąc kluczem do kół żądają pieniędzy, zabierają 200 zł i odjeżdżają. To przestroga na przyszłość. Musimy zawsze upewniać się, że rezygnujący nocą, mają zapewniony powrót. Przecież w 70 osób bez trudu zatrzymalibyśmy jakiś samochód dla Ani i Jacka.

Godz. 2.00, Pasmo Bukowca, 23 km
Kolejna ulewa. Kluczymy po gęstym, ciemnym i mokrym lesie. "Czoło" naszej ekipy, z uporem stara się nie zgubić szlaku. Z tyłu ciężko pracują Michał z Szymonem, dbając aby nikt się nie zawieruszył. Na rozstajnych ścieżkach zawsze zostaje ktoś, kto z determinacją moknie aby wskazać drogę następnym. Ci "łącznicy" są naprawdę niezbędni - idziemy rozciągnięci już na przestrzeni kwadransa.

Godz. 3.00, Lisia Góra, 26 km
Półgodzinną przerwę pomiędzy burzami, starannie wykorzystujemy na pierwszy dłuższy postój. Trudno jednak wygodnie odpocząć bo wszystko jest mokre, z drzew kapie i robi się zimno. Tym bardziej bez entuzjazmu witamy następny deszcz, gwałtownie kończący nasz postój. "Zaliczyliśmy" chyba wszystkie burze wędrujące tej nocy nad Małopolską.

Godz. 4.00, Rudnik, 29 km
Rozwidnia się powoli. Sukcesywnie schodzimy do wsi. Przez telefon komórkowy wskazujemy drogę ostatnim, którzy stracili nas z oczu, niestrudzenie czekając na najwolniejszych. Dopiero po dwudziestu minutach jesteśmy w komplecie. Udało nam się przejść przez noc nie gubiąc nikogo. Bez rozbitych głów i skręconych kostek. To sukces. Jednak kilka następnych osób rezygnuje z wycieczki. Kompletnie przemoczeni postanawiają wrócić do Krakowa.

Godz. 5.00, Sułkowice, 32 km
Nie wierzymy własnym oczom widząc sklep spożywczy otwarty o tej porze. I na dodatek w sobotę! Własnym oczom nie wierzą też właściciele, którzy otwarli sklep tylko z myślą o dostawcy pieczywa. Skwapliwie korzystamy z tej okazji. Zadowolone są niewątpliwie obie strony lady.

Godz. 6.00, Harbutowice, 36 km
Przeszliśmy połowę drogi. Łatwiejszą - bo płaską i zarazem trudniejszą - bo deszczową i nocną. Trochę dokuczyło nam ostatnich sześć kilometrów: non stop po asfalcie. Znowu ktoś się wycofał, ktoś się zgubił. Dzwonimy do siebie. Wojtek obiecuje poczekać w miejscu, gdzie czarny szlak niespodziewanie skręca w stronę rezerwatu Cisy Raciborskiego.

Godz. 7.00, Bieńkowska Góra, 39 km
Pokonujemy pierwsze większe podejście na naszej trasie i zatrzymujemy się przy skrzyżowaniu szlaków. Poranek jest chłodny i mglisty lecz deszcz nie pada już od czterech godzin. A to bardzo poprawia humor.

Godz. 8.00, Bieńkówka, 42 km
Za nami dwanaście godzin marszu. Odpoczywamy przed podejściem na Koskową Górę. I z respektem przyglądamy się temu wzniesieniu, którego pokonanie potrafi być trudne nawet dla turystów ruszających stąd w drogę. A przecież my wędrujemy już od dwunastu godzin.

Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km
I znów rozciągamy się na przestrzeni dwudziestu minut. Szczyt wita nas słońcem, które chwilami przebija się przez chmury oraz mgłami malowniczo snującymi się dookoła. Jesteśmy na jednym z najefektowniejszych punktów widokowych w Beskidach. Wspaniale widać stąd Tatry. Aliści nam udaje się zobaczyć tylko najbliższe wzniesienie. Odpoczywamy tu dłużej. Telefonują do nas gospodarze schroniska na Hali Krupowej, pytając gdzie jesteśmy i jak nam się udało przejść przez noc.

Godz. 10.00, Magurka, 49 km
Pogoda jest coraz ładniejsza. Świeci słońce, wieje lekki wiatr. W dobrym nastroju, szybko schodzimy z Koskowej Góry. Tylko bąble na stopach, obolałe nogi i wciąż mokre buty trochę zakłócają tę sielankę...

Godz. 11.00, Polana Gronie, 53 km
Za nami następne podejście. Warto było trochę zmęczyć się po drodze, bo tu jest ciepło i przyjemnie. Zielono, błękitnie i słonecznie.. Odpoczywamy trzy kwadranse. Grzejemy się w słońcu, schniemy, śpimy. Nie ma już śladu po naszych nocnych, deszczowych depresjach. Jest tak pięknie! No i do celu zostało mniej niż 20 kilometrów. Tylko czemu tak trudno ruszyć w dalszą drogę?

Godz. 12.00, Tarlawa Góra, 54 km Wypoczęci, w pogodnym nastroju schodzimy do Osielca. Szlak tonie w słońcu i... błocie.

Godz. 13.00, Osielec, 59 km
Agnieszka i Paweł nie pozwalają sfotografować swoich zmasakrowanych stóp. Szkoda. To zdjęcie nie wymagałoby komentarza. W tych bąblach, odciskach i odparzeniach zawarta jest historia całej naszej drogi. Stopy Oskara i Krzysztofa też domagają się taksówki. I już wydaje się, że żadna siła nie ruszy nas z trawnika przed sklepem lecz ekspedientka informuje, że wykupiliśmy cały zapas chleba i wody mineralnej. Trudno, poszukamy innego sklepu.

Godz. 14.00, Osielec, 60 km
Znajdujemy lepiej zaopatrzony "market". Uzupełniamy zapasy. Niestety, przed tym sklepem zamiast trawnika jest parking. Nie pozostaje nam zatem nic innego jak ruszyć w dalszą drogę, chociaż idziemy już osiemnaście godzin.

Godz. 15.00, Gawron, 62 km
Mozolnie wspinamy się stromą ścieżką. Ten szlak potrafi dokuczyć nawet rozpoczynającym wycieczkę w Osielcu. A my mamy już "w nogach" ponad sześćdziesiąt kilometrów. Spotykamy pierwszych turystów. Patrzą na nas trochę z podziwem, a trochę z wyrzutem. Gospodarz schroniska na Hali Krupowej, spodziewając się naszej grupy, nie przyjął ich rezerwacji noclegu. Dźwigają więc namioty.

Godz. 16.00, Cupel, 64 km
Za nami ostatnie duże podejście. Jest ciepło i słonecznie. Widoczność znakomita, a panorama fascynująca. Odpoczywamy, czekając na wolniejszych. Teraz już każdy idzie swoim tempem. Niektórzy naprawdę z wielkim trudem. Pomaga nam świadomość bliskości celu. Spokojnie, powoli lecz przecież dojdziemy do schroniska. Mamy dużo czasu. Zostało nam już tylko osiem kilometrów i - co ważne - nie ma przed nami ani stromych podejść, ani ostrych zejść.

Godz. 17.00, Urwanica, 68 km
Nie mamy już odwrotu... Najbliżej stąd właśnie do schroniska na Hali Krupowej. Bardzo rozciągnęliśmy się. Wędrujemy własnym rytmem, pojedynczo lub w małych grupach. Odpoczywamy, ruszamy dalej i znów zatrzymujemy. Najsilniejsi obiecują poczekać na Hali Kucałowej, tak aby wspólnie dojść do schroniska. Najwolniejsi proszą, aby nie opóźniać dla nich marszu. W końcu uzgadniamy, że postój na Kucałowej potrwa pół godziny.

Godz. 18.00, Schronisko PTTK na Hali Krupowej, 72 km
Udało się! W dwadzieścia dwie godziny doszliśmy z Krakowa na Halę Krupową. Wita nas gospodarz schroniska, a gospodyni częstuje plackiem. Rośnie kolejka zamawiających kolację. Druga ustawia się przed prysznicami. Ktoś już zasnął. Ktoś poszedł jeszcze posiedzieć przy ognisku. Jadalnia tętni życiem. Atmosfera jest znakomita. A do schroniska powoli nadciągają najwolniejsi z nas. Ostatni przychodzą o godz. 21.00. Ostatni, nie oznacza jednak najsłabsi. To grupa zagubionych na harbutowickim asfalcie: Asia, Beata, Iza, Marek oraz Michał. Od piętnastu godzin szli "na azymut". W sumie, spośród 76 osób, które wyruszyły z Krakowa, do schroniska na Hali Krupowej przychodzi 57.

EPILOG. Jerzy, Krzysztof i Witold - po krótkim odpoczynku - idą do Makowa Podhalańskiego. Trasa ich marszonu ma 90 km długości!

Zdzisław Banaszuk, Marcin Bartosz, Witold Bator, Władysław Biskup, Piotr Cejrowski, Jerzy Chanyszkiewicz, Łukasz Chmura, Piotr Chowaniec, Paweł Daniec, Agnieszka Dobija, Mateusz Duliński, Konrad Dzwinel, Oskar Filipowicz, Michał Frankowski, Grzegorz Galas, Marcin Gruszczyński, Izabella Guśpiel, Jan Herbuś, Jarek Jakubowski, Marek Jankosz, Paweł Jezutek, Andrzej Kanadys, Beata Klimek, Michał Klimek, Wojciech Klimko, Wojciech Kołodziejczyk, Rafał Kołton, Szymon Kowalczyk, Kazimierz Kuczma, Krzysztof Kwaśniewicz, Jakub Labus, Magdalena Łyko, Krzysztof Matuszyński, Sławomir Michalak, Artur Michalczyk, Michał Morek, Joanna Nowak, Krzysztof Paja, Sławomir Pałka, Marek Paściak, Michał Przygoński, Krystyna Sakowska, Wojtek Sirek, Jerzy Sokulski, Zbyszek Stankowicz, Dariusz Stulgis, Małgorzata Styrna, Kuba Terakowski, Janusz Tobera, Tomasz Tomczak, Mariusz Tupaj, Aleksandra Turowska, Sebastian Wach, Anna Wołowska, Przemysław Wróbel, Jakub Zychowicz, Jacek Żukowski.

Godz. 20.00, Kraków - Swoszowice, start; fot. Kuba Terakowski


Godz. 22.30, Mogilany, 12 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 22.30, Mogilany, 12 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 23.30, Las Bronaczowa, 15 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 0.00, Las Bronaczowa, 17 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 1.00, Jaworzna, 20 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 2.45, Lisia Góra, 26 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 4.00, Rudnik, 29 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 5.15, Sułkowice, 33 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 5.15, Sułkowice, 33 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 6.00, Harbutowice, 36 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 6.00, Harbutowice, 36 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 6.00, Harbutowice, 36 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 7.15, Bieńkowska Góra, 39 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 7.15, Bieńkowska Góra, 39 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 7.15, Bieńkowska Góra, 39 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 9.00, Koskowa Góra, 44 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 10.15, Jabconiówka, 50 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 10.15, Jabconiówka, 50 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 10.15, Jabconiówka, 50 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 11.00, Koskowa Góra, grupa "azymutowa"; fot. Michał Frankowski


Godz. 11.15, Polana Gronie, 53 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 11.15, Polana Gronie, 53 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 11.15, Polana Gronie, 53 km; fot. Sebastian Wach


Godz. 11.15, Polana Gronie, 53 km; fot. Wojciech Sirek


Godz. 11.15, Polana Gronie, 53 km; fot. Wojciech Sirek


Godz. 13.30, Osielec, 59 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 13.30, Osielec, 59 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 13.30, Osielec, 59 km; fot. Wojciech Sirek


Godz. 15.45, Cupel, 64 km; fot. Kuba Terakowski


Godz. 17.30, Hala Kucałowa, 72 km; fot. Eugeniusz Ogrodowicz


Godz. 17.30, Hala Kucałowa, 72 km; fot. Sebastian Wach


Godz. 21.15, grupa "azymutowa" w schronisku na Hali Krupowej; fot. NN

Powrót na stronę główną